Sobotnia walka pomiędzy Andrzejem Gołotą a Tomaszem Adamkiem w Łódzkiej hali Atlas Arena przebiegła bez większych niespodzianek. Gdy w Polsce kilka miesięcy temu na temat walki było głośno, faworytem był „Góral”.
Nic w tym dziwnego, wystarczy popatrzeć na ostatnie walki, które stoczyły obydwaj zawodnicy. Mimo różnicy kategorii wagowych, Adamek był niekwestionowanym zwyciężać już wtedy. Pierwsza runda rozpoczęła się ostrym natarciem Tomasza i kilka sekund po pierwszym gongu, Gołota leżał na deskach, co prawda po ciosie odepchnięty przez Adamka.
Gołota jednak pozbierał się i całą salwę ataków, przetrzymał „aż” do piątej, ostatniej rundy tego spotkania. We wspomnianej wcześniej rundzie, Adamek powalił jeszcze raz Andrzeja na deski, po czym zasypał go lawiną ciosów. Sędziemu nie pozostało nic innego jak tylko przerwać tą „nierówną” walkę, przypisując zwycięstwo Adamkowi przez nokaut techniczny. Patrząc na stoczony pojedynek dwóch znanych pięściarzy rodzi się pytanie, czy pieniądze ważniejsze są od zdrowia.